 |
|
 |
| |
|
|
|
|
|
Dodał: Redakcja
|
|
piątek, 05 sierpnia 2011 08:00 |
Ratownicy, którzy strzegą kąpieliska w Pieczyskach, mają już dość warunków, w jakich pracują. Uważają, że za mało zarabiają, a ciągłe kontrole, jak twierdzą, uwłaczają ich godności. Pracodawca ratowników, czyli koronowski magistrat, o skargach dowiedział się od "Expressu".
W Pieczyskach na umowę zlecenie zatrudnionych jest sześciu ratowników. Tylko dwóch z nich może pochwalić się tytułem zawodowego ratownika.
- Młodzi, którzy pracują na tym stanowisku, mają większe pensje od nas. Uważam, że to nie jest normalne. Pracuję jako ratownik 30 lat, mam duże doświadczenie, ale nikt tego nie docenia. Poza tym pogoda jest beznadziejna, nikt się nie kąpie, a na plaży jest wywieszona biała flaga. Po co? Mamy tu siedzieć w szóstkę i pilnować ryb? - pyta Marek Mikołajski, kierownik kąpieliska.
To niejedyne skargi pilnujących bezpieczeństwa plażowiczów. Ich zdaniem, jeśli flaga zniknie, to zaraz jest donos i kontrola ratowników. - Kontrolują nas i urzędnicy, i policja. Ja już znam funkcjonariuszy z kilku gmin. Niedawno przywieźliśmy kilka rowerów wodnych, aby wypożyczać je plażowiczom, a przy tym dorobić parę groszy. Niestety, zawiść jest wszędzie. Policja przyjeżdża po godzinach pracy i sprawdza czy nie jesteśmy pijani, bo ktoś zgłosił, że imprezujemy. To naprawdę uwłacza naszej godności - twierdzi Adam Kamiński, ratownik z ponad 40-letnim doświadczeniem.
Ich praca nie należy do lekkich, bo oprócz czuwania nad bezpieczeństwem kąpiących się, muszą "szarpać się" z osobami nadużywającymi alkoholu. W tym roku było już kilkanaście takich zdarzeń.
- Nawet w nocy nie jest spokojniej, bo wtedy dopiero towarzystwo się rozkręca. Śpimy w baraku przy plaży, więc wiemy, jak sprawa wygląda - mówi Adam Kamiński.
Panowie mają też dość warunków, w jakich mieszkają w Pieczyskach. - Barak, w którym nocujemy, jest obskurny. Nie ma kuchni i ciężko tam nawet herbatę zrobić - skarżą się ratownicy.
Ich rozgoryczenie jest tak duże, że rozważają złożenie rezygnacji.
- Chyba po prostu pewnego dnia nie przyjdziemy do pracy, bo tak dalej być nie może - mówi Marek Mikołajski.
Skargami ratowników zaskoczony jest burmistrz Koronowa, Stanisław Gliszczyński, który dowiedział się o nich od "Expressu". Natychmiast postanowił sprawę wyjaśnić.
- Rozmawiałem zarówno z ratownikami, jak i ich bezpośrednim przełożonym, który również nie wiedział o sprawie. Z tego, co udało mi się ustalić, te skargi nie dotyczą bezpośrednio mnie ani działań urzędu. Chodzi raczej o konflikt z właścicielem wypożyczalni sprzętu wodnego. W najbliższym czasie chcemy się wszyscy spotkać i omówić problem, a następnie go rozwiązać. Co do wysokości pensji, to mogę jedynie powiedzieć tyle, że każdy wiedział, jaką umowę podpisuje. Jednak może rzeczywiście trzeba byłoby pomyśleć o zarezerwowaniu większych pieniędzy dla ratowników w przyszłorocznym budżecie - mówi burmistrz.
Źródło: Express Bydgoski, Autor: Marta Pudrzyńska |
Dodaj komentarz
|
|
|
|
 |
|
 |
|
|
 |
| |
Aktualności Koronowo.net.pl
|
|
|
|
 |
|
|
 |
| |
OSTATNIE KOMENTARZE
19.03.12 17:15 Pisał Jacol
12.03.12 09:34 Pisał Jan
11.03.12 19:09 Pisał mieszkaniec
10.03.12 20:03 Pisał Olo
19.02.12 18:17 Pisał piłkarz
|
|
|
|
 |
 |
| |
Katalog firm - ostatnie wpisy
|
|
|
|
 |
|
Komentarze