 |
|
 |
| |
|
|
|
|
|
Dodał: Redakcja
|
|
piątek, 16 września 2011 07:57 |
Kontrowersje wokół wprowadzenia nowych stawek za pobyt dziecka w przedszkolu. Nawet sto złotych więcej zapłacą co miesiąc rodzice malucha, który w koronowskim Przedszkolu Samorządowym z Oddziałami Integracyjnymi musi spędzać dziesięć godzin.
A wszystko przez zmiany w ustawie o systemie oświaty. Od l września obowiązek wprowadzenia opłat godzinowych nałożono na wszystkie samorządy. W koronowskim przedszkolu, prowadzonym przez gminę, już w sierpniu pojawiły się informacje o nowych zasadach odpłatności. Zmianie nie uległ tylko sposób naliczania należności za stawkę dzienną i wyżywienie. Reszta wygląda już gorzej: jedynie od godz. 8 do 13 placówka zapewnia wszystkim uczęszczającym do niej dzieciom bezpłatne nauczanie, wychowanie i opiekę. Od 6.00 do 8.00 i od 13.00 do 16.00 naliczana jest wymagana opłata godzinowa.
2,07 za godzinę
- Za każdą godzinę powyżej pięciogodzinnej podstawy programowej rodzice muszą płacić 2,07 zł - rozkłada ręce Jolanta Kołodziejczyk, dyrektorka placówki. - Nasz samorząd, na szczęście, potraktował nas życzliwie i ulgowo, bo w wielu miastach ta stawka wynosi nawet ponad 4 złote. I tak jednak ustawowe zmiany dla wielu rodziców będą oznaczały znacznie wyższe wydatki. Rachunek jest prosty: każde pięć dodatkowych, płatnych godzin dziennie to 10,35 zł.
Do tej pory jedna stawka za czesne, bez względu na to, ile czasu dziecko spędzało codziennie w przedszkolu, wynosiła 120 złotych plus wyżywienie. Jeśli maluch był przyprowadzany na dziesięć godzin przez pięć dni w tygodniu - a takich dzieci zapracowanych rodziców nie brakowało i nie brakuje - to za najdłuższy miesiąc do kasy przedszkola wpływało około 227 złotych. Teraz za tę samą liczbę godzin może to być nawet 337 złotych.
Finansowa bariera
Są rodziny, dla których wydatek ponad stu złotych miesięcznie więcej może się okazać poważną barierą finansową. Pół biedy, jeśli w odwodzie są dziadkowie na emeryturze, niepracujące ciocie, życzliwe sąsiadki. Na taki szczęśliwy przypadek nie mogą jednak liczyć wszyscy. Czy zacznie się - wymuszone przez nowe przepisy - odbieranie dzieci do magicznej godziny trzynastej, byle tylko uniknąć dodatkowych opłat? - Liczymy się z tym, wiedząc, że jest to dla nas także niebezpieczeństwo - nie ukrywa Jolanta Kołodziejczyk. - Za jakiś czas może się okazać, że dla połowy zatrudnionych u nas nauczycielek zwyczajnie nie ma pracy. Do godziny trzynastej z powodzeniem wystarczy przecież jedna wychowawczyni na grupę ...
Źródło: Express Bydgoski, Autor: Katarzyna Karwat |
Dodaj komentarz
|
|
|
|
 |
|
 |
|
|
 |
| |
Aktualności Koronowo.net.pl
|
|
|
|
 |
|
|
 |
| |
OSTATNIE KOMENTARZE
19.03.12 17:15 Pisał Jacol
12.03.12 09:34 Pisał Jan
11.03.12 19:09 Pisał mieszkaniec
10.03.12 20:03 Pisał Olo
19.02.12 18:17 Pisał piłkarz
|
|
|
|
 |
 |
| |
Katalog firm - ostatnie wpisy
|
|
|
|
 |
|